To chyba najczęściej powtarzana opinia na temat solowego krążka lewego skrzydłowego z wokalnego trio Vavamuffin. Potem pojawia się pytanie, czy zaskoczenie jest pozytywne czy przeciwnie. Powieściopisarz ze mnie żaden to i w napięciu trzymać nie będę, mówiąc wprost, że Telehon to jedna z najlepszych płyt roku (Kanye West twierdzi ,że jedna z najlepszych płyt wszechczasów!). Pablopavo z pomocą Ludzików - w tym DJ’a Zero i Emiliano Jonesa, którzy to przede wszystkim odpowiadają za muzykę i jej brzmienie na płycie - zmajstrował materiał odbiegający do tego czym przyzwyczaiły jego dotychczasowe dokonania solowe i zespołowe.
Dostajemy pełen przekrój gatunkowy od reggae, przez Funk, hip-hop, po liryczne wycieczki w starowarszawskie strony. Wszystko to okraszone lekko jazzowymi aranżami, podlane elektronicznymi efektami (bass pali paki, robiąc rumor!) daje znakomite tło pod sprawne warsztatowo i znakomicie nawinięte/zaśpiewane teksty.
Jednym tchem można wymienić piosenki które wyróżniają się pomysłem, wykonaniem, czy aranżami od tego do czego przyzwyczaiła nas polska scena muzyki rozrywkowej. By właśnie od tych rozrywkowych zacząć: XXL Yeti Funk, Na Nowo, czy Nomada, bo ta zdaje się być idealnym przykładem. Utwór w funkowej stylistyce (toż to materiał do zabawy idealny!), z mocno wybijającą się linią przepuszczonego przez efekt basu, to opowiastka o wieczornych wojażach po warszawskich klubach. Nie ma to jak łączenie przyjemnego z pożytecznym i poza balangowym klimatem, dostajemy bardzo przyjemny wykład o historii miasta stołecznego. Z resztą odniesień do historii na Telehonie jest całe mnóstwo – tej dalszej i tej bliższej czasom współczesnym. Wychodzi tu zamiłowanie Pablopavo do lokalnych ciekawostek i varsavianistyczne zapędy.
Jednak jeśli o historii, to może raczej wypadało by wspomnieć o ich opowiadaniu niż do niej odniesieniach, gdyż tak się składa – szczęśliwie dla nas słuchaczy- ,że Pablo jest storytellerem bardzo sprawnym i każde jego pochylenie się nad jakąś historyjką, zdawało by się banalną, okazuje się w odbiorze czymś hipnotycznym niemal. Gdy opowiada piosenkę romansu któremu Warszawa Wschodnia była tłem, wręcz widać drobnych straganiarzy, gnający motłoch, a każdy kto dworzec ten zna, czuje już w powietrzu jego charakterystyczną woń. I jak sam autor twierdzi, słuchacz przestaje się zastanawiać czy to historia prawdziwa, czy zmyślona. Historia jest historią, a opowiedziana ciekawie żyje swoim życiem. Warszawa Wschodnia, CSI Stegny, Z Fartem Dziewczyna, Jurek Mech… Nie słychać było chyba od czasów drugiego Kodexu z flagowym numerem Każdy Ponad Każdym tak zręcznie opowiedzianych historii dla których nawet Fakt niespecjalnie użyczał by miejsca.
Powielając innych recenzentów, nie mogę nie powiedzieć ,że jest to płyta nic tylko urzekająca i godna polecenia każdemu.
Cytując Pawła Dunina-Wąsowicza:
Amen.
PS. Łukasz "Rusek" Rusinek zgarnął Yacha za to na dole. Gratulacje!

"Gdy opowiada piosenkę romansu któremu Warszawa Wschodnia była tłem, wręcz widać drobnych straganiarzy, gnający motłoch, a każdy kto dworzec ten zna, czuje już w powietrzu jego charakterystyczną woń."
OdpowiedzUsuńCzyli tak w skrócie - mam rozumieć, że piosenka wali szczyną? :)
Radosław wrócił do pisania - klękajcie narody! :P Mam nadzieję, że nie tylko z powodu wiszącej nad głową pracy?
Great video!
OdpowiedzUsuńReally interesting video, thanks a lot!
OdpowiedzUsuńAll comment and no blog makes Jay a dull boy.
OdpowiedzUsuń